Najgrubsze dziecko na świecie Arya Permana ważył niemal 200 kg Arya Perman Arya Perman Arya Permana ważył niemal 200 kg Arya Perman Arya Perman pobił niechlubny rekord w byciu najbardziej otyłym dzieckiem. Chłopiec kilka lat temu przeszedł operację zmniejszenia żołądka, zaczął ćwiczyć i zrezygnował z pustych kalorii. Najmłodsza matka na świecie. Za najmłodszą matkę na świecie uznano pięcioletnią dziewczynkę, mieszkankę Peru. Lina Medina Lazo miała dokładnie 5 lat 7 miesięcy i 21 dni, gdy wydała na świat swoje pierwsze dziecko – syna. Dziewczynka była podobno bardzo dojrzała fizycznie, a więc i zdolna do zajścia w ciążę. : Najbardziej umięśnione plecy świata, należące do Michaela Phelpsa: klatę niejakiego Davida Williamsa "Wolfmana", rugbysty, który okazał się prawdziwym czarnym koniem naszego plebiscytu: boskie ramiona Rafaela Najbardziej niebezpieczne zwierzęta świata jako niemowlęta. 0. Skomentuj. 1. Kolcobrzuchowate. Prawie wszystkie kolcobrzuchowate posiadają substancję, która jest 1200 razy bardziej silniejsza niż cyjanek, może zabić nawet 30 dorosłych ludzi. Bo dziecko ma wobec nas większe oczekiwania niż “przytul, pocałuj, włącz bajeczkę”. Mam mądre dzieci. Mówię to z pełnym przekonaniem, chociaż wiem, że twierdzą tak wszystkie mamy. I dobrze! Bo wszystkie dzieci są mądre! To niestety my – dorośli, często w nich tę mądrość zabijamy. Moje dzieci są bardzo ciekawe świata. Cześć! W dzisiejszym odcinku pokażemy wam "4 Najbardziej rozpieszczone dzieci świata". Jeśli odcinek się podobał zostaw kciuka w górę 👍 i udostępnij dalej d GtPSPu. Psy umięśnione Top 10 najbardziej umięśnionych ras psów . Zobacz 10 najlepszych umięśnionych ras psów . Muskularne psy są bardzo popularne i nic dziwnego , wyglądają świetnie . Rasy psów z dużymi mięśniami wyglądają niebanalnie i majestatycznie . Wiele osób lubi je nie tylko za wygląd, ale także za niebanalne i przyjazne zachowanie . Oto lista 10 najbardziej umięśnionych ras psów. 10. Rottweiler – psy umięśnione9. Mastiff argentyński – psy umięśnione8. Doberman – psy umięśnione7. Cane corso – psy umięśnione6. Buldog angielski5. Boxer4. American Staffordshire Terrier3. Amerykański Pit Bull Terier2. Bully Whippet1. American Bully 10. Rottweiler – psy umięśnione Rottweiler to rasa psów uznana przez FCI w Grupie 2 (Pinczery, Beardy, Molosy i Szwajcarskie Psy Górskie), Sekcja 2 (Molosy) pod numerem 147. Jest to jedna z najstarszych ras psów. Rasa ta wywodzi się z Niemiec, ale jej przodkami są łacińskie molosy. Jest to duża i silna rasa o mocnym szkielecie i standardowym czarno-białym umaszczeniu. 9. Mastiff argentyński – psy umięśnione Mastif argentyński ze swoimi 62 – 68 cm w kłębie należy do dużych psów. On ma białą krótką sierść pokrywającą potężne, zwinne, dobrze umięśnione ciało ujawniające siłę i atletyzm. Ma masywną głowę z wywiniętymi uszami, które dawniej były kopulaste. Tak ma nisko osadzony, stosunkowo krótki ogon. Białe umaszczenie jest typową cechą rasy i powstało w wyniku celowej hodowli, przy czym hodowcy od początku dbali o dobrą pigmentację nosa, oczu i skóry. Dziś rzadko spotyka się niebieskie oczy czy różowy nos. Biały kolor miał za zadanie odróżnić psy od zwierzyny, aby uniknąć niechcianego zabicia psa. Mastiff argentyński jest rasą inteligentną, niezależną i nieco upartą. Wymaga bliskiego kontaktu z rodziną. Pierwotnie rasa myśliwska, w lesie nie odżegnuje się od swoich instynktów łowieckich. Jest to pies dominujący, co może się objawiać zwłaszcza w jego relacjach z innymi psami, jeśli AD jest niewłaściwie traktowany. 8. Doberman – psy umięśnione Doberman jest krótkowłosą dużą rasą, charakteryzującą się dużą dynamiką i energią. Występuje w dwóch wariantach kolorystycznych – czarnym i opalonym oraz brązowym i opalonym, ale istnieją też inne kolory, które nie są oficjalnie uznawane przez FCI, którego standardy są uznawane w większości krajów świata. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej uznaje się na przykład wariant niebieski lub wariant isabella (kremowo-biały). 7. Cane corso – psy umięśnione Cane Corso to starożytna rasa psów, pojawiająca się również na muralach ze starożytności. Obrazy te pojawiają się na terenie dzisiejszego Rzymu, dlatego też Włochy są prawdopodobnie krajem pochodzenia tej rasy. Przodkowie, dokładny rok czy wiek hodowli nie są znane. Wykorzystywany był do walk na arenach z innymi psami, niedźwiedziami czy bykami; służył też jako rasa stróżująca. W XIX wieku, kiedy zmienił się system rolnictwa i hodowli, psy te przestały być potrzebne i rasa ta prawie wyginęła. Niewielka populacja przetrwała w południowych Włoszech na terenach Puglii, Sannio i Lucanii, gdzie została zauważona w 1973 roku przez profesora Francesco Ballottę i doktora Antonio Morsianiego. W 1978 roku rozpoczęto realizację programu odbudowy rasy. Udało się zebrać 19 osobników, z których uratowano psa rasy włoski corso. W 1983 roku został opracowany pierwszy wzorzec rasy. W 2007 roku została uznana przez FCI. Pierwsze psy trafiły do Czech w 1996 roku, a już w 2000 roku powstał klub hodowców, bo w ciągu tych czterech lat liczba psów osiągnęła 200 sztuk. 6. Buldog angielski Psy umięśnione. Buldog znany również jako Buldog angielski lub Buldog brytyjski, to średniej wielkości rasa psów. Jest to muskularny, krępy pies o pomarszczonej twarzy i wydatnym, wciśniętym nosie. Nad rejestrami hodowlanymi czuwają Kennel Club (Wielka Brytania), American Kennel Club (USA) i United Kennel Club (USA). Buldogi to popularne zwierzęta domowe; według American Kennel Club były piątą najpopularniejszą rasą czystej krwi w USA w 2017 roku. 5. Boxer Pierwotnie boksery miały przekłute uszy i ogon, ale od 2002 roku jest to zabronione ustawą nr 488/2002 Dz. U. Obecnie boksery mają mniejsze uszy, które pasują do policzków. Jest to pies o kwadratowej ramie z bardzo głęboką klatką piersiową. Płaszcz jest krótki i ściśle przylegający, koloru żółtego lub pręgowanego z czarną maską. Dopuszczalne są białe oznaczenia, ale nie więcej niż jedna trzecia powierzchni ciała. 4. American Staffordshire Terrier Psy umięśnione. American Staffordshire Terrier to rasa psów, której przodkowie wywodzą się z buldogów angielskich i terierów. Z ich krzyżowania powstał jego najbliższy krewny – amerykański Pit Bull Terrier i angielski Staffordshire Bull Terrier. Staffordshire Bull Terrier przybył do Ameryki z Anglii wraz z angielskimi imigrantami gdzieś w XIX wieku. 3. Amerykański Pit Bull Terier Psy umięśnione. Pit bulle zostały wyhodowane tylko po to, by atakować psa, nigdy człowieka. Właściwie należy zauważyć, że pit bull terriery miały kontakt z obcymi ludźmi podczas organizowanych walk, więc atakowanie człowieka było i jest niedopuszczalne. Jego złe imię i histeria wokół niego jest tak naprawdę wytworem mediów. Psy stróżujące 10 najlepszych ras do stróżowania 2. Bully Whippet Bully Whippet Rasa Whippet wywodzi się z XIX wieku, głównie z myślą o wyścigach psów. Mutacje genetyczne, które pojawiają się u niektórych Whippetów, powodują podwojenie ich masy mięśniowej. Te umięśnione psy nazywają się Bully Whippets i są całkowicie zdrowe. Jedynym minusem jest to, że czasem dostają skurczów w ramionach i udach. Mimo to te niesamowicie umięśnione psy zajmują drugie miejsce na liście najbardziej umięśnionych psów na świecie. Bully Whippets ważą 6-20 kg i mają 44-50 cm wzrostu. Psy umięśnione. 1. American Bully Lata hodowli pozwoliły stworzyć zupełnie nową rasę American bully,która wyróżnia się inteligencją, imponującym wyglądem i odwagą. Towarzyski, nieagresywny przyjaciel rodziny znany z wyjątkowej tolerancji wobec dzieci. Rasa ta jest uznawana przez kilka stowarzyszeń takich jak ABKC, EBKC. Instagram/m_wisniewski1972/kolaż Muzyk jest obecnie w piątym związku małżeńskim. Para pobrała się kilka miesięcy temu. Niedługo powitają na świecie swoje pierwsze wspólne dziecko. Michał Wiśniewski, gwiazda zespołu Ich Troje, znowu zaskakuje. Jak donosi portal Pudelek, muzyk już wkrótce zostanie ojcem po raz piąty. Jego żona jest prawdopodobnie w 3-4 miesiącu ciąży. Co ciekawe, dla pary to będzie pierwsze wspólne dziecko, ale oboje są już rodzicami czworga. Piąta żona Michała Wiśniewskiego jest w ciąży Celebryta swoją obecną żonę poznał na portalu randkowym. Podobno dziewczyna na początku nie wiedziała, że ma do czynienia ze znanym muzykiem. Kilka miesięcy temu para pobrała się. Dla Michała Wiśniewskiego był to już piąty raz na ślubnym kobiercu. Teraz okazało się, że obecna żona, Pola, jest w ciąży. Para widziana była w drodze do komisji wyborczej podczas drugiej tury wyborów prezydenckich. Ciężarny brzuch żony muzyka był już dość mocno wyraźny. W dodatku nie zamierzała go zupełnie ukrywać, wręcz przeciwnie. Miała na sobie obcisłą, uwydatniającą kształty sukienkę. Pudelek zrobił zakochanej parze kilka zdjęć. Sam Michał Wiśniewski nie komentuje jak na razie doniesień medialnych na temat ciąży partnerki. Na jej profilu w serwisach społecznościowych również próżno szukać zdjęć z brzuszkiem. Wszystko wskazuje jednak na to, że ich rodzina już wkrótce się powiększy. Przypominamy, że gwiazdor ma już czworo dzieci. Dwoje ze związku z Martą Wiśniewską (Mandaryną) oraz dwoje z małżeństwa z Anią Świątczak. Wszystkie one otrzymały niezwykle oryginalne, obco brzmiące imiona. Michał jest ojcem: Xaviera, Fabienne, Etiennette oraz Vivienne. Ciekawe, jak nazwie swoją piątą pociechę. Macie jakieś typy? Źródło: Zobacz także: Emilka będzie miała rodzeństwo? Kaczorowska o drugiej ciąży Ciężarna Gessler robi zdjęcia NAGO na ulicach Warszawy. Internauci: „przesada” Basia Kurdej-Szatan przesyła buziaki z Kasprowego. Fanka: „Mega nieodpowiedzialne!” Instagram Lewandowska w kostiumie 2 MIESIĄCE po porodzie: „takie pośladki po jajecznicy i makaronie?” Ania Lewandowska dwa miesiące po porodzie pochwaliła się wakacyjnym zdjęciem w kostiumie kąpielowym. Fotografia zrobiła furorę, bo na pierwszym planie widać umięśnione pośladki Lewandowskiej. Fanki komentują: chyba trzeba zacząć ćwiczyć! Ania Lewandowska wypoczywa z córkami i mężem w ciepłych krajach, ale ani na moment nie rezygnuje z zawodowych obowiązków. W mediach społecznościowych, poza pięknymi kadrami z dziećmi oraz plażą i morzem w tle , trenerka udostępnia też kolejne posty motywujące fanki do pracy nad swoją sylwetką i wdrażania zdrowych nawyków żywieniowych. Sama Lewandowska jest najlepszym motywatorem do ćwiczeń, zwłaszcza gdy pokazuje zdjęcia swojej nienagannej figury, i to zaledwie dwa miesiące po porodzie! Pośladki Ani Lewandowskiej Bajkową fotografią w turkusowym, jednoczęściowym kostiumie kąpielowym Ania promuje program treningowy na mocne pośladki oraz jadłospis, który ma pomóc w utrzymaniu wymarzonych kształtów (o dziwo, dieta wcale nie jest rygorystyczna, Ania poleca makaron z soczewicą i jajecznicę z mozzarellą). „Chyba znów muszę zacząć ćwiczyć”, „Motywujesz!” − piszą fanki w komentarzach pod postem. Rzeczywiście, Lewandowskiej można pozazdrościć idealnej figury po ciąży , chociaż każda mama wie, że taka sylwetka po porodzie to efekt długich treningów, zbilansowanej diety i w dużej mierze... genów. Przyda się też dobrany do figury, modelujący kostium kąpielowy. Wyświetl ten post na Instagramie. #FighterChallenge JUTRO DZIEŃ 13 czas na MOCNE POŚLADKI 🍑 oraz kolejny JADŁOSPIS. ______________ Ok, chwila prawdy. Poproszę o info w komentarzu, kto nie odpuścił ANI JEDNEGO treningu w naszym wyzwaniu💪 Pytam, bo chciałam Wam powiedzieć, że jaaaa się dopiero rozkręcam i mam nadzieję, że Wam to się również udzieli. Że nie skończycie swojego obecnego zdrowego stylu życia z ostatnim dniem naszego challenge'u🤗 Postaram się, żeby został z Wami do... Instagram @anitaczylija Anita i Adrian ze „Ślubu od pierwszego wejrzenia” nie chcą kolejnych dzieci? „Produkcja bobasów zamknięta” Anita i Adrian z kontrowersyjnego show „Ślub od pierwszego wejrzenia” niedawno po raz kolejny zostali rodzicami. Para za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że cała rodzina czuje się świetnie i jest już w domu. Związek Anity Szydłowskiej i Adriana Szymaniaka był jednym z niewielu, któremu udało się przetrwać po zakończeniu kontrowersyjnego programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”. O parze było ostatnimi czasy wyjątkowo głośno, a to za sprawą drugiej ciąży Anity, którą zarówno ona jak i jej mąż szeroko komentowali . Poród miał miejsce w zeszły wtorek i, jak informują szczęśliwi rodzice, cała rodzina zdążyła wrócić już do domu. Rodzina już w domu „Mimo że do domu ze szpitala jest może jakieś 20 minut, to mam wrażenie, że właśnie wyruszyliśmy w kolejną, nieznaną, piękną drogę w naszym życiu! Zdrowa i silna kruszynka pojechała poznać swojego braciszka i w końcu poprzytulać się do kochanego tatusia! Jestem przepełniona szczęściem i ogromną miłością do tego maleństwa ! Moje serce po raz kolejny stało się dwa razy większe. (...) Nawet w tym trudnym czasie bez odwiedzin personel robi wszystko, aby mamy czuły się komfortowo” – pisze na profilu Anita. Wyświetl ten post na Instagramie. Mimo że do domu ze szpitala jest może jakieś 20 minut, to mam wrażenie że właśnie wyruszyliśmy w kolejną nieznaną, piekna drogę w naszym życiu! Zdrowa i silna Kruszynka pojechała poznać swojego braciszka i w końcu poprzytulać się do kochanego tatusia! Jestem przepełniona szczęściem i ogromną miłością do tego maleństwa! Moje serce po raz kolejny stało się dwa razy większe ❤️ dziękuję załodze szpitala im. Rydygiera w Krakowie, mój wybór nie mógł być inny. Nawet w tym trudnym czasie bez odwiedzin, personel robi wszystko aby mamy czuły się komfortowo. Z całego serca dziękujemy za wszystkie gratulacje ❤️ #storyofmylife #newroad #moments #family #babygirl... Instagram Bardowska pokazała zdjęcie z chrztu córki. Fani: „dzieci się wam podzieliły!” Anna i Grzegorz Bardowscy, znani z programu „Rolnik szuka żony”, ochrzcili niedawno małą Liwię, a zdjęciem z uroczystości pochwalili się w sieci. Fani nie mają wątpliwości, do kogo podobna jest dziewczynka. Anna i Grzegorz poznali się w programie „Rolnik szuka żony” i od czterech lat tworzą szczęśliwe i zgrane małżeństwo. Owocem ich związku są dwie pociechy – kilkumiesięczna Liwia oraz trzyletni Jaś. W ostatnią niedzielę Bardowscy ochrzcili młodszą pociechę, a zdjęciem z uroczystości podzielili się na Instagramie. Chrzciny Liwii Anna i Grzegorz Bardowscy podzielili się fotografią z wyjątkowej uroczystości, jaką był chrzest Liwii . Na zamieszczonym na Instagramie zdjęciu zapozowali całą rodziną. „Kilka wspomnień z ubiegłej niedzieli. Chrzest Liwii” – podpisała zdjęcie Bardowska. Wyświetl ten post na Instagramie. Kilka wspomnień z ubiegłej niedzieli. Chrzest Liwii ❤️. Fot. @ Post udostępniony przez Ania Bardowska (@ Lip 8, 2020 o 7:27 PDT Fani nie kryli zachwytu nad pamiątką z rodzinnej uroczystości. W komentarzach oprócz gratulacji i wyrazów sympatii nie zabrakło ciekawych spostrzeżeń i porównań. Zdaniem internautów mała Liwia bardziej przypomina z wyglądu mamę , podczas gdy Jaś podobny jest do taty: „Ale Wam się dzieci podzieliły. Synek tatusiowy, a córeczka mamusina” „Liwcia to cała mama. Pięknie” „Cudowna z Was rodzinka. Pozdrawiamy Was” – piszą. Też uważacie, że Liwia jest bardziej podobna do mamy? Źródło: Instagram Zobacz także: Bardowska pochwaliła się zdjęciem, a fani ją skrytykowali Rolniczka Małgosia pokazała syna Rysia Agnieszka Kaczorowska dzieli się przemyśleniami o karmieniu piersią Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku) Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich Mądre i piękne cytaty na urodziny –​ 22 sentencje urodzinowe Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić? 5 dni opieki na dziecko – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie PESEL po 2000 - zasady jego ustalania Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty Przedmioty w 4 klasie – czego będzie uczyć się dziecko? 300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek? Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać? Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania? Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem 300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki? Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum? Najmniejsze dziecko świata W udokumentowanej historii medycyny to pierwszy taki przypadek! Najmniejsze dziecko świata po urodzeniu ważyło mniej więcej tyle, co jabłko! Maleństwo rozwija się dobrze, a media z całego świata podają o nim coraz więcej informacji. Na dowiecie się, jak nazywa się najmniejsze dziecko świata, jaka była jego dokładna waga po narodzinach i gdzie przyszło na świat. Najmniejsze dziecko świata 2019 - jak się nazywa? Ile waży? Gdzie i kiedy się urodziło? To pytania, które zadają dziś sobie miliony osób na całym świecie! Pod koniec maja 2019 media podały sensacyjną wiadomość o najmniejszym dziecku, które przyszło na świat zdrowe. Historia medycyny nie udokumentowała dotąd takiego przypadku. W naszym artykule zebraliśmy najważniejsze informacje dotyczące maleństwa. Przeczytaj też: Sześcioraczki w Krakowie 2019 - IMIONA rodzeństwa ujawnione! Gdzie i kiedy urodziło się najmniejsze dziecko świata? Informacje o najmniejszym dziecku świata przekazał szpital Sharp Mary Birch w San Diego (USA). To tam maleństwo przyszło na świat. Dyrekcja placówki podała wiadomość w środę 29 maja, ale dziecko urodziło się w grudniu 2018 roku. Rodzice i szpital zdecydowali się ogłosić informacje dopiero po tym, gdy dziecko zostało wypisane do domu. Jak się nazywa najmniejsze dziecko świata? Najmniejsze dziecko świata to dziewczynka. Media znają ją jako Saybie. Nie jest to jednak jej prawdziwe imię. Rodzice dziewczynki zdecydowali, że personalia maleństwa pozostaną tajemnicą. Wiadomo więc tylko, że Saybie oraz jej mama i tata mieszkają w San Diego. Ile waży najmniejsze dziecko świata? Saybie przyszła na świat w 23 tygodniu ciąży. W chwili urodzenia ważyła zaledwie 245 gramów! To mniej więcej tyle, co jabłko lub pomarańcza. Dziewczynka mierzyła jedynie 22,86 cm. Pierwsze 5 miesięcy życia spędziła na oddziale intensywnej opieki w Sharp Mary Birch. Rozwijała się dobrze i w maju zdecydowano, że może już jechać z rodzicami do domu. W chwili wypisania ze szpitala Saybie ważyła 2,72 kilograma i mierzyła 40,64 cm. Są piękne i bogate. Mogą pochwalić się kreacjami szytymi u najlepszych projektantów, ich twarze goszczą na okładkach poczytnych pism. Mężczyźni na całym świecie skrycie do nich wzdychają i... oddają na nie swoje głosy w rankingach na najpiękniejsze kobiety świata. One jednak uważają siebie za brzydule. Kto to taki?1. Angelina JolieO takiej figurze, jaką prezentuje boska Angelina kobiety na całym świecie mogą tylko pomarzyć! Wysportowane ciało, długie nogi, zgrabna pupa i ponętny biust stały się znakiem rozpoznawczym Angeliny. Ona sama jednak uważa się za przeciętną, żeby nie powiedzieć brzydulę! A wszystko za sprawą ust, które aktorka odziedziczyła po swoim ojcu. Oto jak Jolie wspomina swoje dorastanie:- Bałam się przechodzić koło lustra. Nie dość, że byłam chuda jak patyk, to jeszcze moją twarz szpeciły żabie wargi. Jako nastolatka przeżyłam koszmar!Dziś jednak zdolna aktorka ma ważniejsze sprawy na głowie niż przeglądanie się w lustrze. Jest przecież matką licznej gromadki, a do tego razem z mężem, Bradem Pittem wspiera ubogie kraje!fot. Julia RobertsZ powodu kształtu ust cierpiała też Julia Roberts. Aktorka była wyśmiewana przez rówieśników, a nawet nazywana ,,żabą”. Teraz pewnie jej zazdroszczą. A mają czego! Dzięki swej bezpretensjonalnej, naturalnej urodzie Julia stała się gwiazdą numer 1 komedii romantycznych, jej gaże sięgają zawrotnych sum! A wszystko dzięki naturze...Fot. Penelope CruzTa latynoska seksbomba stała się sławna przede wszystkim dzięki rolom u Pedro Almodovara. Czarne oczy, piękne włosy i nietypowy temperament u wielu facetów budzą podziw. Jednak sama Penelope ma ogromne kompleksy na punkcie swoich... łydek! Według aktorki są zbyt mocno umięśnione i przez to czynią nogi niekształtnymi. Gwiazda stara się więc występować w długich, sięgających za kolano sukienkach. Nie ma jednak powodu do zmartwień - zawsze można przecież eksponować biust!Fot. Mango4. Nicole KidmanNiby wszystko jest w porządku. Jest wysoka, piękna, ma delikatną cerę, długie, wspaniałe włosy. Problem jednak polega na tym, że australijska gwiazda ma inne zdanie na ten temat. Dlatego też Nicole panicznie wręcz boi się... starzenia! Ponoć swego czasu ze strachem wypatrywała każdej zmarszczki w lustrze, z niepokojem obserwowała też zmiany na skórze ust. Dlatego też zdecydowała się w końcu na całą serię operacji plastycznych: od wygładzania zmarszczek twarzy, po "prasowanie” kurzych łapek, czy powiększenie ust. Szkoda tylko, że taka Nicole nie każdemu się podoba!Fot. Jessica AlbaTa piękna aktorka rok temu urodziła córeczkę. Oprócz radosnych uczuć, temu wydarzeniu towarzyszyły też przykre doznania. Okazało się, że gwiazda ma rozstępy i cellulit, które wcale nie tak łatwo jest zwalczyć. Sama jednak mówi o tym:- Pokochałam swoje rozstępy, mimo że niektórzy uważają je za niedoskonałość. Ciąża była najbardziej niesamowitym doświadczeniem w moim życiu, dlatego akceptuję obwisłe piersi, rozstępy i cellulit, którego nigdy się nie pozbędę. I co wy na to?fot. Kate BeckinsaleAktorka znalazła się niedawno na szczycie rankingu najpiękniejszych kobiet świata sporządzonego przez magazyn "Esquire”. Jednak to wyróżnienie nie sprawiło jej radości. Przeciwnie! Gwiazda czuła na sobie ogromną presję:- Gdy dowiedziałam się, że podobno jestem najseksowniejszą kobietą świata poczułam się bardzo, bardzo nieatrakcyjna - opowiada Kate. - Budziłam się rano i czułam się jak garbus z pryszczami. Ohyda! Nie różnię się od innych kobiet i podobnie jak one mam nas Kate zdecydowanie przesadza...fot. Scarlett JohanssonGrała u najlepszych i u boku najlepszych. Jednak ta uważana przez wielu za najpiękniejsza aktorka ma ogromne kompleksy! Winne nie są nogi, usta czy pośladki, lecz... cera. Delikatna i wrażliwa, ze skłonnością do podrażnień. Na dodatek Scarlett narzeka na rozszerzone naczynka, z którymi bezskutecznie walczy. Efekt? Gwiazda nie pokazuje się publicznie bez tony Mango8. Jennifer LopezPrzez wiele lat męczyły ją kompleksy. Powód? Oczywiście pupa piosenkarki - zbyt duża i zbyt krągła! Dziś brzmi to zabawnie, bo przecież tę część swojego ciała gwiazda ubezpieczyła na milion dolarów. Jest jednak jeden pozytyw fanaberii celebrytki: dzięki seksownej pupie kobiety na całym świecie z dumą obnoszą się ze swoimi krągłymi pośladkami...Fot. Keira KnightleyTa zdolna aktorka mimo młodego wieku ma na swoim koncie spore dokonania. Grała przecież u boku najlepszych, a wyspecjalizowała się w filmach kostiumowych. Jej twarz jest ponadto ozdobą nie tylko licznych koncernów kosmetycznych, ale też kampanii społecznych. Jednak Keira ma spore kompleksy na tle swojej figury. Faktycznie, aktorka jest przeraźliwie wręcz szczupła, a media wciąż oskarżają ją o ukrywanie anoreksji. Na próżno Keira dementuje te pogłoski tłumacząc się niefortunnymi genami. Przecież złośliwcy wiedzą lepiej!Fot. Kylie MinogueMa wszystko: sławę, pieniądze, miliony sprzedanych na całym świecie płyt, urodę i szczęście! Wygrała przecież w walce z rakiem. Przez facetów jest wciąż uważana za superlaskę, choć młodsza konkurencja od dawna szturmuje scenę. Jednak Kylie jest niezadowolona ze... swojego wzrostu! Drobna blondynka stara się maskować ten mankament swojej urody i wszędzie chodzi tylko na wysokich obcasach. A przecież małe jest piękne! Fot. źródło: mwmedia Rozmowa z Małgorzatą Lekką, matką 34-letniego Tomka cierpiącego na porażenie mózgowe. Joanna Podgórska: – Pamięta pani moment, gdy po narodzinach Tomka dotarło do pani, że nic nie będzie już takie jak wcześniej?Małgorzata Lekka: – Nigdy tak nie pomyślałam. Nawet mi to nie przyszło do głowy. Po prostu nie myślałam o sobie. Wiedziałam, że jeśli ja nie pomogę mu wejść do tego świata, to nikt mu nie pomoże. Zaczęłam żyć wyłącznie życiem Tomka. Z mojego poprzedniego życia nie zostało nic. Gdy musiałam wybierać: ja albo Tomek, zawsze wybierałam Tomka. Jego potrzeby są najważniejsze. Jaka jest przyczyna jego choroby?Winię za to lekarzy. Tomek urodził się 29 grudnia i miałam nieodparte wrażenie, że szpitalny personel jest już myślami na balu sylwestrowym. Sposób, w jaki przebiegał poród, na pewno miał wpływ na to, że Tomek jest chory. Starszą córkę urodziłam w Częstochowie przez cesarskie cięcie. Miałam tam świetną opiekę. Nikogo nie musiałabym przekonywać, że ten poród też należy tak przeprowadzić. W Bielsku czułam się jak rzecz w ręku lekarzy. Miałam całą dokumentację medyczną, byłam świeżo po operacji szyjki macicy, po poprzednim cesarskim cięciu. Lekarze uparli się, że mam rodzić siłami natury, mimo że Tomek był siedmiomiesięcznym wcześniakiem. Trwało to bardzo długo i doszło do niedotlenienia mózgu. Zaraz po porodzie Tomek dwa razy umierał. Siniał, miał zapalenie płuc, ciągłe kłopoty z oddychaniem. Był w szpitalu ponad miesiąc, a gdy go wypisywali, dali mu 10 punktów w skali Apgar. Nie wiem, jak to było możliwe. Ocenili go jako wcześniaka, który ma dojrzeć. Kiedy zorientowaliście się, że to coś poważnego?Ja wcześnie miałam złe przeczucia. Głowa wisiała mu jak u kurczaka. Dziecko trzymiesięczne potrafi już kontrolować głowę, a on nie. Nawet jak miał już rok. Zezował, nie próbował siadać. Wszyscy mówili: wcześniak, nie przejmuj się. Zaczął dziwnie krzyżować nogi. To typowy objaw porażenia mózgowego, ale skąd miałam wtedy o tym wiedzieć? Oglądało go wielu lekarzy, a diagnozę usłyszeliśmy dopiero, kiedy miał półtora roku. Neurolog mnie spytał: gdzie wy do tej pory byliście?! Przecież to klasyczne porażenie mózgowe. Zaczęły się podróże po lekarzach, po różnych specjalistach i sławach. Ale to też było wszystko nie tak, bo nie można leczyć uszkodzenia mózgu tak jak choroby ortopedycznej. A tak Tomek był leczony, podobnie jak inne dzieci w Polsce. Wierzyła pani, że z porażenia mózgowego da się wyleczyć?Byłam przerażona. Słowo „paraliż” mnie też paraliżowało. Ufałam we wszystkie proponowane terapie, wierzyłam, że jest coś, co przyniesie poprawę. Jeździliśmy do znachorów i uzdrowicieli. Czepialiśmy się każdej nadziei. Ale nic nie działało. Inni rodzice dzieci z porażeniem też czuli, że to nie ta droga, i szukali alternatyw. Tak dowiedzieliśmy się o metodzie Glenna Domana i jego Instytucie w Filadelfii. Warunkiem przyjęcia do Instytutu był kurs wiedzy o funkcjonowaniu mózgu dla rodziców, by rozumieli, na czym polega terapia. Przeszłam go i zaczęliśmy zbierać pieniądze na wyjazd do Ameryki. Zajął się tym mój mąż. Ta historia pokazuje, jak bardzo rodzice chorych dzieci potrafią być przebojowi i zdeterminowani. Każda wizyta w Filadelfii to był koszt 4–5 tys. dol. Byliśmy tam 10 razy. A to były czasy ciężkiej komuny, bez internetu i fundacji, które pomagają w zbiórkach. Razem z nami do Ameryki jeździło 13 innych rodzin z Polski. Na czym polegała terapia?Dla Tomka opracowano specjalny program. 10 godzin ćwiczeń dziennie: turlanie, przewroty, wspinanie, ścisła dieta i sen w maszynie oddechowej. Wyrzuciliśmy meble z dużego pokoju i zapełniliśmy go materacami, drabinkami, pochylniami. Częścią programu były też dwie godziny dziennie wiszenia głową w dół z 16-kilogramowymi ciężarkami. Żeby Tomek się nie nudził, włączaliśmy mu płyty, między innymi z lekcjami angielskiego. Wtedy okazało się, że ma fenomenalną pamięć i niezwykły słuch językowy. Podstaw angielskiego nauczył się sam i zdał na piąty poziom międzynarodowej szkoły językowej. Świetnie parodiuje akcent szkocki czy amerykański. Potem uczył się włoskiego, francuskiego, rosyjskiego i niemieckiego. Ale ciału ta terapia niewiele bo on miał 10 lat, kiedy tam trafiliśmy, a powinno się zaczynać jak najwcześniej. Im wcześniej, tym większa szansa. Uszkodzony mózg wysyła niewłaściwe sygnały do ciała i ono zaczyna działać według niewłaściwego wzorca. Potem to trzeba odkłamywać. Widziałam przypadki dzieci, które po tej terapii mogły samodzielnie chodzić. Dla Tomka było na to za późno. Udało się trochę wyprostować nogi. Nauczył się pełzać. Przy jego uszkodzeniu to był sukces. Ale na tym postęp się zatrzymał. Nadal muszę go myć, ubierać, karmić, wysadzać. Tomek jeździ na wózku, mieszkacie na piętrze bez windy. Jak sobie radzicie?Już od lat pomagają nam żołnierze z 18. Batalionu Powietrznodesantowego. Jednostka leży naprzeciwko naszego bloku. Gdy chcemy wyjść, dzwonimy po nich i znoszą Tomka po schodach. Trudno mi sobie wyobrazić, jak nasze życie wyglądałoby bez ich pomocy. Od 25 lat nas wspierają. Wiem, że to nie jest rola wojska, ale nigdy nie zostawili nas samych. Gdyby to się opierało na PFRON czy innej instytucji państwowej, bylibyśmy więźniami albo musiałabym Tomka spuszczać z balkonu. Państwo nie pomaga?Konkretna pomoc od PFRON była taka, że raz dali pożyczkę na samochód, punciaka, którym jeżdżę od 1999 r. Niby mogłabym wystąpić o refundację np. za komputer dla Tomka, ale w praktyce wygląda to tak, że jest jakaś pula i gdy program się uruchamia, powinnam lecieć w kolejkę do urzędu i stać od rana. Gdy Tomek studiował, PFRON przyznał mu dotację na pokrycie kosztów związanych z nauką. Ale żeby podpisać umowę, musiał osobiście stawić się w biurze. Musieliśmy jechać z Bielska-Białej do Katowic. Przed budynkiem PFRON są dwa miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych, ale były zajęte. Musieliśmy pokonać kilkaset metrów w deszczu. Tomek potrafi pisać tylko w pozycji leżącej. Stawia duże, roztrzęsione litery. W biurze oczywiście położyć się nie mógł, więc postawił jakąś koślawą parafkę. Rozliczenie tej dotacji zmieniło się w biurokratyczny koszmar. Straszono nas nawet sądem. Gdy przychodziły pisma z PFRON, skakało mi ciśnienie. Ja się tej instytucji boję. Tomek nigdy nie dostał żadnego dofinansowania na wczasy rehabilitacyjne, bo to działa na tej samej zasadzie. Jak ja mam stać w kolejkach, kiedy stale muszę się nim opiekować? Raz skorzystaliśmy z sanatorium dla Tomka, ale ja musiałam być jego asystentką, wozić go z zabiegu na zabieg. Tak się ugoniłam, że wróciłam wykończona. Jedyną pomocą, jaką dostajemy z NFZ, jest refundacja czterech tygodniowo wizyt pielęgniarki, która mi pomaga Tomka myć. Emeryturę wypracowałam jakimś cudem. Byłam polonistką w szkole. Po urodzeniu Tomka musiałam oczywiście zrezygnować z pracy. Dostałam sześć lat urlopu opiekuńczego. Tylko co dalej? Siedmioletni Tomek wymagał takiej samej opieki. Kiedy mogłam, brałam nauczanie indywidualne, którego inni nauczyciele nie chcieli. Ciułałam godziny i jakoś uciułałam. Ale bywało, że Tomek utrzymywał mnie ze swojej renty. Zasiłek opiekuńczy w wysokości 400 zł został ograniczony dochodem. Przekroczyliśmy ten dochód o 10 zł. Zmysły Tomka funkcjonują normalnie?Nie. Przy takim uszkodzeniu mózgu obrazy z prawego i lewego oka nie nakładają się na siebie. Widzenie jest podwójne, rozmyte, a gdy do tego rusza głową, zamiast jednego obrazu widzi kilka. Jeżeli obiekt jest duży, siłą woli można nastawić ostrość. Tomek szybko nauczył się czytać, ale strasznie narzekał, że przy czytaniu go mdli i strasznie boli głowa. Gdy czytał, wersety nakładały mu się na wersety, litery na litery, wyrazy na wyrazy. Żadnej książki nigdy nie przeczytał sam. Ja mu czytam, wolontariusze mu czytają. Tak jest do dziś, choć po terapii Domana wzrok mu się nieco poprawił. Może trochę pracować przy komputerze. Z pomocą innych osób w ciągu godziny czy dwóch jest w stanie przetłumaczyć kilka stron. Poprawił się też słuch. Gdy był małym dzieckiem, nie rozumiałam, co się dzieje. Dostał małe pianinko, ale kazał je odstawić na szafę, bo dźwięki źle na niego działały. Jechaliśmy na wieś, baran zabeczał, Tomek cały się spinał. Tak samo reagował, gdy dzwonił telefon. W Instytucie dostaliśmy płytę z dźwiękami, które go irytowały, ale włączaliśmy ją tylko po uprzedzeniu, żeby się przyzwyczajał. Powoli uczyłam się zaklętego świata dziecka z uszkodzeniem mózgu, który zwykłemu człowiekowi trudno sobie wyobrazić. To trochę jak u dzieci z autyzmem, dla których świat dźwięków jest straszny, bo mają wyostrzony słuch i słyszą nawet, jak żarówka się pali. Czują się tak, jakby nad ich głową pracował stale młot pneumatyczny. U Tomka było podobnie. Myślę, że drugą stroną tej monety jest jego genialny słuch językowy. Dzieci z porażeniem mózgowym mają zazwyczaj półotwarte usta. Tomek moja ciężka praca i trochę intuicja. Dowiedziałam się, że jednym z podstawowych problemów tych dzieci jest tlen. Mięśnie, także oddechowe, są sztywne, bo brakuje im tlenu. Pomyślałam, że pomoże mu pływanie, bo rozluźnia mięśnie. Siedem lat uczyłam go utrzymywać się na wodzie. Ma ograniczony zakres ruchu ramion, więc zakładam mu pas wypornościowy dla bezpieczeństwa. Od kilkunastu lat co najmniej trzy razy w tygodniu jesteśmy na basenie. Dzięki temu ma mocno umięśnione barki i ramiona. Dziś to jego jedyna forma rehabilitacji. I namiastka wolności. Ciało w wodzie waży mniej, jest mniej bezwładne. O normalnym przedszkolu czy szkole w przypadku Tomka nie było mowy?Dziś dla tych dzieci jest jakaś oferta. Wtedy nie było nic. Wiedziałam, że potrzebuje być między rówieśnikami. Na własną rękę woziłam go do szkoły, wnosiłam po schodach i czekałam pod klasą. A potem dzwonił dzwonek, wszystkie dzieci wybiegały na przerwę, a Tomek zostawał w sali sam. Stwierdziłam w końcu, że to nic nie daje, tylko ja jestem jeszcze bardziej zmęczona. Przeszliśmy na nauczanie indywidualne, ale ono też nie było dla Tomka. Stawałam na głowie. Właściwie musiałam wymyślić dla niego program nauczania i zorganizować sztab wolontariuszy, którzy pomagali też przy rehabilitacji. Dziennie bywało u nas po 15 osób. Wtedy jeszcze córka pomagała werbować wolontariuszy, ale kilka lat temu wyemigrowała do Irlandii. Byłam potwornie zmęczona, bałam się, że nie dam rady, ale nie mogłam odpuścić. W Filadelfii tłumaczono, że edukacja ma wielkie znaczenie, bo rozwijanie intelektu sprawia, że kora mózgowa jest wydajniejsza. Tomek może czytać, gdy litery mają minimum 3 cm wysokości. Przepisywałam podręczniki ręcznie, potem na komputerze. Na ksero powiększaliśmy mapy, wykresy, tabele, wzory chemiczne. Liceum też kończył w domu?Próbowałam go dowozić, ale wyglądało to identycznie. Potem przyszły studia. Dużo sobie po nich obiecywaliśmy. Wydawało się, że młodzież będzie bardziej dojrzała, jakoś nawiąże z Tomkiem nić porozumienia. Ale tam też był samotny. Cały czas byłam jego pomostem ze światem i to mnie najbardziej bolało. Przez całe lata studiów musiałam być jego asystentką. Brałam z domu specjalny leżak, na który na uczelni przesadzaliśmy go z wózka. On jest bezwładny, co kilka, kilkanaście minut obsuwa się z siedzenia i trzeba go podciągać. Musiałam cały czas z nim być. Był też problem, jak korzystać z wykładów, bo ja nie znam angielskiego. Czytałam mu książki fonetycznie, a on mi fonetycznie dyktował prace. Udało się. Tomek ma licencjat z filologii angielskiej i magisterkę z translacji rosyjsko-angielsko-polskiej. Gdy pisał pracę magisterską, miał przygotowane teksty do tłumaczenia. Zdarzały się dni, gdy nie był w stanie przetłumaczyć dziesięciu zdań. Ale każdego dnia próbowaliśmy i gdy dobrnęliśmy do końca roku, jako jedyny na wydziale zmieścił się w terminie. Dziś pracuje przy tłumaczeniu książek. Bez pomocy wielu ludzi o otwartych sercach pewnie nie dalibyśmy rady. Nie miała pani momentów zwątpienia, załamania?Najgorszy był moment, gdy zostawił nas mój mąż. To nas zmasakrowało nie tylko dlatego, że zostaliśmy sami, czy że zostałam zdradzona. Wiedziałam, że zdradzał mnie już wcześniej, ale odszedł z przyjaciółką domu. Gdy Tomek miał 13 lat, napisał książeczkę o dwóch szczurach, które mieliśmy. Ona tę książeczkę ilustrowała. To było okropne. W dodatku mieli czelność zaprosić nas na ślub. Ja wtedy przeżyłam własną śmierć. Umarłam. Zmartwychwstała miałam wyjścia. Może przez 10 dni życia Tomka nie miałam go pod swoimi skrzydłami. Moi rodzice zostali w Częstochowie i nie mogli mi pomagać. Raz, kiedy był mały, zawiozłam Tomka do teściów na kilka dni. Kupili sobie nową kuchenkę i wymyślili, że najlepsza atrakcja dla niepełnosprawnego dziecka to patrzeć przez szybkę, jak się ciasto piecze. Myślałam, że ich uduszę. Zdarzyło się też kilka dni, kiedy zostawiłam go pod opieką męża, żeby odwiedzić rodziców. Wróciłam i zobaczyłam Tomka, jak siedzi w kącie w czerwonym ubranku, oczko mu zazezowało i tak się na mnie spojrzał, że przyrzekłam sobie: już nigdy więcej go nie zostawię. Ciągle pomagają wam wolontariusze?Tak. Tomek jest dorosłym mężczyzną i swoje waży. Ja już od dawna nie jestem w stanie podnieść go z materaca na podłodze i przesadzić na wózek. Ktoś musi rano przyjść i mi pomóc. A jeśli nikt nie przyjdzie?Wtedy spędzamy dzień na podłodze. Tam go karmię, czytamy. Ciągle wstaje pani do niego w nocy?Trzy, czasem cztery razy. Muszę go przykryć, gdy się odkryje, bo sam tego nie zrobi. Przełożyć na drugi bok, żeby nie dostał odleżyn. Nie dałabym sobie rady bez wiary. O własnych siłach można iść do pewnego momentu. Potem już się nie da. Kiedy medycyna jest bezradna, szukamy ratunku u Boga. Wierzę w niewidzialną rękę, która mnie wspiera, otwiera możliwości. I wierzę, że to jest Bóg, który obiecuje nie tylko zmartwychwstanie, ale i uzdrowienie. Z Kościoła katolickiego odeszliśmy wiele lat temu, bo szukaliśmy żywej wiary. Przez jakiś czas byliśmy w zborze zielonoświątkowym, ale to też nie było to. Jakiś czas temu trafiliśmy na wspólnotę Jezus bez Religii. Nie ma budynków ani struktur. Są wspaniali ludzie, z którymi kilka razy w roku się spotykamy. Zeszłego lata byliśmy z nimi na obozie w Ustce. Ośrodek nie był przystosowany dla niepełnosprawnych, wszędzie schody. Oni go nosili, karmili, opiekowali się nim. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mogłam usiąść na plaży i popatrzeć na morze. Co będzie z Tomkiem, gdy pani zabraknie?Muszę żyć, aż go zobaczę na własnych nogach. Nie potrafiłabym umrzeć, dopóki nie będzie zdrowy. Wierzy pani w cud?Tak. rozmawiała Joanna Podgórska

najbardziej umięśnione dziecko świata