Polskie Państwo Podziemne Akcja "Burza" Powstanie Warszawskie Marek Gałęzowski. Wycofywanie się wojsk niemieckich z ZSRS od sierpnia 1943 r. i zbliżanie Armii Czerwonej do ziem polskich zmuszało dowództwo AK do podjęcia decyzji o formie wystąpienia zbrojnego przeciw Niemcom. Kierownictwo wojskowe i cywilne Polski podziemnej znajdowało
powstanie warszawskie 1944 The Warsaw Uprising: insurrection that took place in Warsaw, which was occupied by Germans. It was organized as a part of operation “Tempest” (“Burza”) by Home Army (Armia Krajowa, AK).
General Tadeusz "Bor" Koromowski. Lider Armii Krajowej. Premier polskiego rządu na uchodźstwie w Londynie. Powstanie Warszawskie rozpoczęło się dowództwem Komarskiego. AK przejął kontrolę nad większosci z centrum Warszawy. We wrześniu 1944 roku Komorowski został awansowany do tytulu polskiego Komendanta Głównego.
Download this stock image: Warsaw, Poland. 01st Aug, 2021. A participant throws down an European Union flag during the march. Thousands of people took part in a march organised by the National Radical Camp (ONR) and other nationalist organizations to commemorate the 77th anniversary of the Warsaw Uprising (Powstanie Warszawskie). (Photo by Attila Husejnow/SOPA Images/Sipa USA) Credit: Sipa USA
Aktualizacja: 01.08.2023 11:34 Publikacja: 28.07.2022 21:00. 1 sierpnia 1944 r. w Warszawie wybuchło powstanie przeciwko okupującym Polskę Niemcom. Powstańcy z AK byli słabo uzbrojeni, a mimo
Prezentujemy fotografie z zasobu Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” powstanie warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17.00, tzw. godzinie „W”. Miało na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej.
ZiCyfvH. Warszawa: IX Marsz Powstania Warszawskiego – szlakiem zgrupowania Chrobry II Sytuacja Polaków w 1944 roku była tragiczna. Współcześnie wielu ocenia sierpniowe wydarzenia krytycznie, a szczególnie decyzję wydania rozkazu o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego. O ile możemy dyskutować o różnych posunięciach dowództwa w tej sprawie, tak Powstańcom Warszawskim należy się szacunek i pamięć. Jesteśmy im wdzięczni za podjęty trud walki, przelaną krew, mimo wątłej nadziei na zwycięstwo, […] więcej Bielsko – Biała: Rocznica Powstania Warszawskiego 1 sierpnia w Bielsku-Białej miały miejsce obchody upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego. Wydarzenie odbyło się na Placu Bolesława Chrobrego. Równo o godz. zawyły syreny Bielskiego Centrum Alarmowego, podczas których tłum zebrany na Placu, jak i w całym mieście stanął na baczność, aby godnie uczcić żołnierzy, biorących udział w Powstaniu Warszawskim. W między czasie referaty wygłosili […] więcej Zelów pamięta! Jak co roku 1 sierpnia członkowie ONR Zelów wraz z mieszkańcami uczcili symboliczną minutą ciszy wszystkich bohaterów Powstania Warszawskiego. Cześć i Chwała Bohaterom! więcej Bielsko – Biała: Rocznica Powstania Warszawskiego 1 sierpnia w Bielsku-Białej, miały miejsce obchody upamiętniających wybuch Powstania Warszawskiego. Wśród organizatorów owego wydarzenia można wyróżnić Obóz Narodowo-Radykalny Bielsko-Biała, Młodzież Wszechpolską, Stowarzyszenie Aktywnych Polaków, ZŻ NSZ Śląsk Cieszyński, Stowarzyszenie Bielscy Motocykliści i inni. Wydarzenie, które miało miejsce na Placu Bolesława Chrobrego, obfitowało w śpiewanie zakazanych piosenek, pokaz grup rekonstrukcyjnych etc. Równo o […] więcej Toruń: Bohaterom Powstania Warszawskiego Wiele jest dat w naszej historii wartych wspominania i czczenia. Wśród nich jest taka, która zatrzymuje w zadumie cały Naród. 1 sierpnia o znowu stanęliśmy razem, dumni z heroizmu naszych przodków. „Naród, który traci pamięć, traci sumienie” Zbigniew Herbert Tego roku Oddział Toruń, również upamiętnił Bohaterów, pielęgnując nie tylko pomniki, ale i mogiły tych […] więcej Katowice: 75. ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO O w godzinę „W”, o której 75 lat temu wybuchło Powstanie Warszawskie, w całej Polsce rozległ się dźwięk syren w hołdzie uczestnikom zrywu. Oddział Katowice ONR oddał hołd bohaterom Powstania, zapalając znicze na jednym z katowickich cmentarzy. Cześć i Chwała Bohaterom! więcej Warszawa: Akcja informacyjna o udziale Narodowców w Powstaniu Warszawskim 13 sierpnia warszawski oddział ONR zorganizował pikietę upamiętniającą narodowców, którzy brali udział w Powstaniu Warszawskim. Wydarzenie miało miejsce przy ul. Żelaznej, w pobliżu Domu Kolejowego, gdzie znajdowała się siedziba dowództwa Kompanii NSZ ,,Warszawianka” wchodzącej w skład zgrupowania Chrobry II. Duża część żołnierzy tego oddziału była działaczami przedwojennego ONR. Wraz z nimi walczył płk Witold […] więcej Bydgoskie obchody wybuchu Powstania Warszawskiego W środę 1 sierpnia ok. na Placu Wolności w Bydgoszczy zebrała się grupa osób, chcących upamiętnić wybuch Powstania Warszawskiego i oddać cześć poległym w Warszawie Rodakom. Wśród zgromadzonych nie zabrakło przedstawicieli Obozu Narodowo-Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej, Bydgoskich Patriotów oraz Kibiców Zawiszy Bydgoszcz. O godzinie „W” zawyły syreny i zapłonęły race. Z powodu doskwierającego upału wydarzenie […] więcej OŚWIADCZENIE ZARZĄDU GŁÓWNEGO ONR z r. OŚWIADCZENIE ZARZĄDU GŁÓWNEGO ONR z r. 1 sierpnia obchodziliśmy 74. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. W związku z tym już po raz siódmy z kolei, działacze warszawskich struktur Obozu Narodowo-Radykalnego zorganizowali Marsz Powstania Warszawskiego. Najważniejszym celem dla nas, członków ONR, było upamiętnienie bohaterskiej walki polskiej armii podziemnej, bohaterstwa żołnierzy i męczeństwa zwykłych mieszkańców Warszawy. Szczególnie […] więcej VII Marsz Powstania Warszawskiego [fotorelacja] 1 sierpnia 2018 r. punktualnie o godz. 17:00, 74 lata od godziny “W”, po raz kolejny zawyły syreny zarówno w Warszawie, jak i w innych miastach Polski. Działacze Obozu Narodowo-Radykalnego byli obecni na uroczystościach w różnych częściach kraju — często sami organizowaliśmy większe wydarzenia, czy spontaniczne akcje. Jednak wielu z nas pojechało w tym dniu […] więcej
Krytyka poszczególnych form upamiętniania Powstania Warszawskiego nie powinna prowadzić do wycofywania się z celebrowania rocznicy jego wybuchu. Z artykułu Jakuba Halcewicza „Kto dojrzał do pamięci o powstaniu?” wynika, że sposób upamiętniania Powstania Warszawskiego przez polskie państwo i społeczeństwo zasługuje na krytyczną ocenę. Widzę to mniej pesymistycznie. Może spieramy się po prostu o to, czy szklanka jest do połowy pusta czy pełna, ale chyba warto ten spór podjąć. Ze wspomnianego wyżej tekstu wynika, że ranga obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego powinna być mniejsza, skutkiem upamiętniania go przez państwo na dużą skalę jest bowiem zawłaszczanie pamięci o Powstaniu przez ruchy skrajnej prawicy (dla których Powstanie jest pretekstem do ataków na osoby o innych poglądach) oraz marginalizowanie innych ofiar drugiej wojny światowej. Polska i Warszawa to więcej niż marsz narodowców w centrum stolicy Takie myślenie to wylewanie dziecka z kąpielą. Zwłaszcza jeśli uświadomimy sobie, że upamiętnianie Powstania Warszawskiego od kilkunastu lat było istotnym elementem polityki historycznej również tych ekip, które nie miały problemu z wyraźnym odcinaniem się od organizacji takich jak ONR. Mamy chyba z autorem tego artykułu podobne odczucia dotyczące prób zawłaszczania pamięci o Powstaniu (do którego ja dorzuciłbym zarzut o jego infantylizację). Dość mocno różnimy się natomiast w generalnej ocenie kultywowania przez państwo i społeczeństwo pamięci o tragicznym wydarzeniu sprzed siedemdziesięciu trzech lat i w naszych receptach na rozwiązanie dostrzeganego przez nas obu problemu. Powstanie zawłaszczane Fakt, że obchody rocznicy Powstania Warszawskiego nie ograniczają się do pompatycznych akademii trudnych do strawienia dla młodszych pokoleń, oceniam pozytywnie. Trudno mi jednak pogodzić się z tym, że niektóre warszawskie ulice corocznie 1 sierpnia niewiele się różnią od piłkarskich stadionów z szalikami, flagami i dymem z rac. Pamiętam swoje zniesmaczenie, kiedy w zeszłym roku, idąc z żoną i synem (w wózku) wąskim fragmentem ul. Kapitulnej, musiałem gwałtownie przyspieszyć, żeby minąć się z idącym całą szerokością ulicy pochodem młodych ludzi z fryzurami podobnymi do mojej, ale z poglądami zgoła innymi, dla których świętowanie 1 sierpnia polegało przede wszystkim na skandowaniu agresywnych haseł. Straszny i śmieszny news sprzed kilku lat o wyprodukowaniu kija bejsbolowego z logiem Polski Walczącej był skrajnym przykładem, ale przecież również elementem szerszego zjawiska: z popularyzacją tematu wśród młodzieży łączy się próba zawłaszczania go przez środowiska o skrajnych poglądach i specyficznym, jak na warunki demokratycznego państwa, stosunku do stosowania przemocy. Mój duży dystans budzi jednak nie tylko wspomniany kij bejsbolowy, lecz także powstańcze graffiti czy tatuaże. Zwłaszcza te, które chęć upamiętnienia bohaterów historii wpisują w sprawy tak błahe w zestawieniu z okropnościami drugiej wojny światowej jak fakt kibicowania temu bądź innemu klubowi piłkarskiemu, za czym idzie często cały kibicowsko-chuligański „etos”. Powstanie wpisywane jest wtedy w całą gamę zachowań, które z dziedzictwem Polski Podziemnej nie mają nic wspólnego. Jak łączyć upamiętnianie walki z żołnierzami nazistowskich Niemiec ze wznoszeniem przez kibiców antysemickich lub rasistowskich haseł czy podnoszeniem rąk w „rzymskim salucie”? Jak połączyć deklarowaną patriotyczną i propaństwową postawę z rzucaniem w policję kamieniami? Sprzeczność chyba dla każdego jest oczywista (uprzedzając zarzuty – zachowania te znam z wieloletniego chodzenia na mecze piłkarskie, nie zaś z doniesień mediów). Pamięć o Powstaniu bywa po prostu narzędziem używanym przeciw komuś i nie powinno tak być. Powstanie infantylizowane Pod adresem obecności tematyki powstańczej w popkulturze sformułować można zarzuty zarzut o ignorancję i bezrefleksyjność, które niekiedy idą w parze z ostentacją w upamiętnianiu danego wydarzenia z historii. Widząc młodych ludzi w koszulkach nawiązujących do Powstania Warszawskiego i ich zachowanie, niekiedy mam wrażenie, że pamięć o tym wydarzeniu ogranicza się do noszenia tego rodzaju ubioru. Taka popkulturowa pamięć o Powstaniu często jest po prostu płytka. Przypomnieć tu można film „Sierpniowe niebo. 63 dni chwały”, który w innym miejscu poddałem ostrej krytyce właśnie dlatego, że propagował model upamiętniania Powstania przez hip-hopowców właściwie głównie poprzez patriotyczne „dziary” i rysunki na ścianach. Infantylizacja Powstania Warszawskiego polega też na budowaniu opowieści o nim w sposób w czarno-biały, w którym jest miejsce jedynie na piękną historię o przystojnych młodych żołnierzach, którzy idą walczyć ze śpiewem na ustach, i pięknych sanitariuszkach. Jest tu miejsce na pokazanie bohaterstwa żołnierzy i ich patriotycznej postawy, brak zaś miejsca na straszny los cywilów czy dyskusję o sensowności Powstania. Od połowy poprzedniej dekady temat Powstania jest żywy – to wartość sama w sobie Tutaj można sformułować zarzut wobec Muzeum Powstania Warszawskiego, w którym, przy wszystkich ogromnych zaletach ekspozycji, w sposób dalece niewystarczający pokazano złożoną dyskusję o sensowności Powstania Warszawskiego. A było ono oceniane niezwykle krytycznie przez osoby, którym nikt o zdrowych zmysłach patriotyzmu nie mógłby odmówić, jak gen. Władysław Anders, walczący w powstaniu Wiesław Chrzanowski i Jan Józef Lipski czy Stefan Kisielewski. Narrację stworzoną przez Muzeum Powstania Warszawskiego oddaje chyba nie do końca krzywdzący żart, że ktoś, kto nie znałby historii drugiej wojny światowej, po obejrzeniu ekspozycji mógłby sądzić, że Powstanie zakończyło się zwycięstwem… Polaków. Niedojrzałe podejście do pamięci o Powstaniu Warszawskim ma jeszcze inne oblicze. Część jego krytyków (podkreślam, że tylko część; sam mam do tego wydarzenia stosunek ambiwalentny) w skrajnych ocenach zupełnie pomija wszelkie niuanse i szarości, do tego robi to w dość żenującej formie. Zaliczyłbym do takich, z jednej strony, związanego z prawicą publicystę historycznego, który przywódców Polskiego Państwa Podziemnego nie tyle krytykuje, co po prostu w dość ordynarny sposób obraża; a z drugiej strony, pewnego samorządowca, który chciał organizować symboliczny proces przywódców Powstania, i byłego ministra spraw zagranicznych, który kolejne rocznice Powstania uroczyście obchodzi komentarzami w internecie „o narodowej katastrofie” czy „samoeksterminacji”, wykazując się niezwykłą „subtelnością” i wyczuciem momentu. Przy takiej narracji o Powstaniu można niemal odnieść wrażenie, że za zbrodnie popełnione w jego czasie nie odpowiadają nazistowskie Niemcy, tylko… przywódcy Państwa Podziemnego. Nie tylko Krakowskie Przedmieście Koncentrowanie uwagi na negatywnych stronach obchodów rocznicy nie powinno moim zdaniem sprawiać, że znikną nam z oczu wszelkie elementy rzeczywistości niewpisujące się w tę wizję. Polska i Warszawa to coś więcej niż marsz narodowców na Krakowskim Przedmieściu, to nawet więcej niż kilkanaście czy kilkadziesiąt podobnych wydarzeń. Nie wiem, czy marsz ONR nazwałbym „oddolnym zwieńczeniem” działań państwa upamiętniających Powstania Warszawskie, ale nawet jeśli, to z pewnością tych „oddolnych zwieńczeń” jest więcej. Boom pamięci o Powstaniu, związany z budową Muzeum Powstania Warszawskiego, wiąże się jednak z wieloma przedsięwzięciami, które z pewnością w budowę mądrej pamięci się wpisują. Sama ta placówka organizuje rozmaite projekty dokumentacyjne, naukowe, edukacyjne czy nawet muzyczne, które pokazują skomplikowany obraz wydarzeń, niemający wiele wspólnego z hurraoptymistyczną wizją Powstania Warszawskiego. Bez szczególnego zaangażowania kilkanaście lat temu władz Warszawy (musi tu być wspomniana postać Lecha Kaczyńskiego) i Polski w nadawanie obchodom rocznic szczególnie wysokiej rangi nie byłoby nie tylko tych projektów, ale też rozmaitych dzieł artystycznych tworzonych właśnie w atmosferze budowania pamięci o Powstaniu, jak choćby płyty „Powstanie Warszawskie” Lao Che (ważnej w historii polskiego rocka, bo przypominającej, że można w tym nurcie znowu śpiewać o czymś ważniejszym niż to, że „Baśka miała fajny biust”) czy oba filmy Jana Komasy. Również one pokazują obraz Powstania z całym jego tragizmem. Dzięki szczególnemu klimatowi wytworzonemu wokół upamiętniania tego wydarzenia z czasem przyszło duże zainteresowania losami ludności cywilnej. Bez tego klimatu hasło „rzeź Woli” mówiłoby cokolwiek znacznie mniejszej liczbie osób. Dzięki temu, że temat Powstania Warszawskiego jest żywy, również głos krytyków tego zrywu dzięki temu jest bardziej słyszalny. Wreszcie, mądra pamięć o Powstaniu to też zupełnie oddolne zachowania: tysiące świeczek na grobach powstańców czy – potem – akcje ich sprzątania. To zatrzymujący się na ulicach i chodnikach ludzie w czasie godziny „W”. Marsze skrajnej prawicy tego nie przesłaniają. Pamiętajmy mądrze, nie rezygnujmy z pamięci Zupełnie nie mogę się zgodzić z zawartą w tekście Halcewicza tezą, że ogromne zainteresowanie Powstaniem Warszawskim jest „nie fair” wobec innych ofiar wojny. Oczywiście środki państwa i możliwość zaangażowania się Polaków w upamiętnianie różnych wydarzeń nie są nieograniczone. Z pewnością nie jest jednak tak, że kultywując Powstanie Warszawskie, zapominamy o ofiarach wojny we wrześniu 1939 r. i innych wydarzeń z późniejszych lat. Taki sposób myślenia kazałby również nie obchodzić szczególnie uroczyście Powstania w Getcie Warszawskim, bo byłoby to nie fair wobec wszystkich ofiar Holokaustu. Według mnie to zupełnie absurdalne. Wycofywać się ze świętowania czegoś, bo są grupy, które to zawłaszczają? To tak jakby nie upamiętniać 31 sierpnia, tylko dlatego że Jarosław Kaczyński wykorzystał ten dzień jako okazję do ataków na przeciwników, którzy rzekomo mieli stać tam „gdzie stało ZOMO”, a stałym elementem rocznicy powstania „Solidarności” są dość gorszące spory. Istnieją bez trudu dostrzegalne negatywne skutki kultu Powstania Warszawskiego (do jego zawłaszczania przez ruchy skrajnie prawicowe i kibiców oraz infantylizacji jego historii dodać przecież trzeba tak kuriozalne decyzje, jak łączenie w czasie obchodów państwowych w apelu poległych uczestników Powstania Warszawskiego z ofiarami katastrofy smoleńskiej). Mimo to nie powinny one przesłonić faktu, że dzięki specyficznemu klimatowi w debacie publicznej od około połowy poprzedniej dekady temat Powstania Warszawskiego jest tematem żywym – bardziej niż miało to miejsce w latach poprzednich. To jest wartością samą w sobie. Wydaje mi się, że – nie powstrzymując się od krytyki zawłaszczania Powstania – warto wspierać inicjatywy budujące mądrą i dojrzałą pamięć o nim. Prawa do tej pamięci nikt nam nie odbierze. Rezygnowanie przez ludzi o demokratycznych poglądach z hucznych obchodów rocznic Powstania Warszawskiego z powodów marszów ONR? To dopiero byłby sukces tej organizacji.
Od kilku lat obchody rocznicy wybuchu powstania warszawskiego zaczynają nabierać niespotykanego rozmachu, a dominującą rolę zaczynają odgrywać grupy radykalne. Rodzi się pytanie: kto tak naprawdę wygrywa walkę o pamięć o powstaniu?Powstanie warszawskie to wydarzenie ważne dla mnie osobiście. Od dziecka byłem wychowywany w szacunku dla tego zrywu, moi bliscy oraz ludzie z otoczenia, w którym się wychowywałem, brai w nim udział. Dopiero później spotkałem się z poglądem określającym podjęcie walki jako niepotrzebne, szkodliwe, a nawet zbrodnicze. Nie jest moim zamiarem udowadnianie słuszności żadnej z tych interpretacji. Chcę tylko zauważyć, że wokół symboliki powstańczej od dawna narasta konflikt, który może wpłynąć na znaczenie tej rocznicy w przyszłości. Zacznijmy od tego, że lata temu powstanie warszawskie było obchodzone z mniejszym rozmachem niż dzisiaj. Przez wiele lat wydarzenia rocznicowe miały charakter dość lokalny, zogniskowany wokół warszawiaków, którzy brali udział w tym wydarzeniu lub go doświadczyli. Warszawa wprawdzie od dawna zatrzymuje się na minutę 1 sierpnia o godzinie jednak praktyka ta jeszcze do niedawna nie była znana w innych polskich miastach. Popularyzacja powstania, wraz z jego narastającą tabloidyzacją, przyczyniła się nie tylko do wzrostu świadomości, że do powstania w ogóle doszło, ale też do znaczącego treściowego spłycenia. Wieloletnia działalność Muzeum Powstania Warszawskiego, które podjęło się przypisania temu wydarzeniu nieco innej narracji – przede wszystkim poprzez nagłośnienie go jako „niegdyś zapomnianego” – okazała się sukcesem. Jednak ten sukces ma też skutki uboczne. Powstanie warszawskie ostatecznie zostanie wygrane, co paradoksalnie będzie być może jego największą klęską. Popularyzacja tematyki powstańczej spowodowała jej trywializację, zaś symbolika została przejęta przez wiele grup, które dotychczas bezpośrednio się do niego nie odwoływały. Redaktorzy prawicowych gazet prześcigają się w coraz bardziej kuriozalnych komentarzach, jak choćby ten Tomasza Sakiewicza, który przekonuje, że z roku na rok powstanie warszawskie jest „coraz bardziej wygrane”. Absurdalność tych słów skrywa ich mroczny sens. Chodzi o to, że po latach ciszy wokół tej rocznicy teraz może wybrzmieć ona – zdaniem Sakiewicza – należycie głośno. Odnoszę jednak wrażenie, że wybrzmiewa aż nazbyt głośno. Dziś przez sam środek Warszawy potrafią przejść zorganizowane grupy ONR, oblepione symboliką faszystowską, które jednocześnie rzekomo czczą pamięć powstania. Walka o pamięć powstania warszawskiego toczy się w tej chwili. Podczas gdy ostatni świadkowie tamtych wydarzeń umierają, dokonuje się swoiste reinterpretowanie sierpniowego zrywu, spłaszczenie jego znaczenia i zawłaszczenie go przez radykalne grupy. Z niespotykaną dotychczas intensywnością mit powstania zostaje zamknięty w taniej symbolice coraz bardziej kuriozalnych produktów mających symbolizować dumę z Polski i tego wydarzenia. Rok temu można było kupić pościel ze zdjęciem zrujnowanej Warszawy, w tym roku nawet bieliznę czy ubranko dla psa. Produkty te służą umacnianiu jedynej słusznej wizji powstania, która przede wszystkim kojarzyć się ma z patriotycznym uniesieniem pierwszych kilku dni walki. Zamknięcie jego znaczenia tylko w tej perspektywie wypacza jednak sens całości i wcale nie pozwala zrozumieć ofiary, jaką była klęska całego przedsięwzięcia, połączona z wymordowaniem setek tysięcy cywilów. Jednak w promowanym obecnie przekazie nie ma miejsca na zwątpienie, które towarzyszyło powstańcom pod koniec walk. Brakuje także refleksji nad ogólnym bilansem wydarzeń, których początek tak hucznie się dziś obchodzi. Wieloletnia działalność Muzeum Powstania Warszawskiego, które podjęło się przypisania temu wydarzeniu nieco innej narracji – przede wszystkim poprzez nagłośnienie tego wydarzenia jako „niegdyś zapomnianego” – okazała się sukcesem. Jednak ten sukces ma też skutki uboczne. Wojciech Kacperski To zdumiewające, że wraz z narastającą wiedzą na temat powstania – licznymi książkami, materiałami wizualnymi, spisanymi wspomnieniami – doświadczamy tak radykalnego spłaszczenia znaczenia tego wydarzenia. Podczas gdy, jak co roku, rocznica wybuchu powstania obchodzona jest bardzo hucznie, jego zakończenie w pierwszych dniach października przechodzi w zasadzie niezauważone przez media. Brakuje w tym równowagi. Nawet jeśli chcemy wierzyć, że były to „63 dni chwały”, to chwała ta miała swoją cenę i powinniśmy o tym pamiętać. Słuchając przez lata opowieści bliskich na temat powstania warszawskiego, wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: ile sam mógłbym poświęcić za swój kraj? Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy bardzo indywidualna i nie sprowadza się tylko do tego, czy walkę należało podjąć. Pamięć wydarzeń takich jak powstanie warszawskie potrzebuje głębszego zrozumienia, ponieważ w przeciwnym razie staje się papierowa i sztuczna. Pokolenie, dla którego wydarzenie sprzed 74 lat jest tylko opowieścią o tym, jak to młodzi ludzie poszli do walki z okupantem, nie dowie się niczego nowego, jeśli będzie na okrągło słuchać o bohaterstwie i męstwie powstańców. Będą polegać na uproszczonych, komiksowych treściach, które ograniczają się do hasła „63 dni chwały”. Powstanie warszawskie ostatecznie zostanie wygrane, co paradoksalnie może być jego największą klęską. Bo choć pamiętać powinniśmy, to zapamiętywać można w sposób niewłaściwy. I tego – obawiam się – jesteśmy właśnie świadkami. * Fot. wykorzystana jako ikona wpisu: Contando Estrelas Źródło: (CC BY-SA Skoro tu jesteś... ...mamy do Ciebie małą prośbę. Żyjemy w dobie poważnych zagrożeń dla pluralizmu polskich mediów. W Kulturze Liberalnej jesteśmy przekonani, że każdy zasługuje na bezpłatny dostęp do najwyższej jakości dziennikarstwa Każdy i każda z nas ma prawo do dobrych mediów. Warto na nie wydać nawet drobną kwotę. Nawet jeśli przeznaczysz na naszą działalność 10 złotych miesięcznie, to jeśli podobnie zrobią inni, wspólnie zapewnimy działanie portalowi, który broni wolności, praworządności i różnorodności. Prosimy Cię, abyś tworzył lub tworzyła Kulturę Liberalną z nami. Dołącz do grona naszych Darczyńców! tutaj możesz dołączyć do grona naszych comiesięcznych Darczyńców tutaj możesz wesprzeć nas na Wojciech Kacperski socjolog, historyk filozofii. Miejski przewodnik po Warszawie. Doktorant w Instytucie Socjologii UW. Pracuje w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu Warszawy.
Rafał Trzaskowski podczas podpisania apelu do mieszkańców Warszawy w związku z 76. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego, był pytany o marsz, który organizuje Brygada Mazowiecka ONR. Rafał Trzaskowski został jednocześnie poproszony o komentarz ws. listu, które wystosowało Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii "Otwarta Rzeczpospolita" w związku z tym marszem. List podpisali uczestnicy Powstania Warszawskiego, członkowie stowarzyszenia oraz Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich."1 sierpnia przez Warszawę przejdzie IX Marsz Powstania Warszawskiego, organizowany przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz Roty Marszu Niepodległości. Takie samo wydarzenie, w tym samym czasie i miejscu, organizuje Mazowiecka Brygada ONR" - piszą sygnatariusze listu. W liście zwracają uwagę, że "w ostatnich latach obserwujemy coraz śmielszą aktywność organizacji i ugrupowań, które z nienawiści uczyniły narzędzie walki politycznej, a rocznice wydarzeń historycznych traktują jako kolejną okazję do nawoływania do przemocy, głoszenia haseł godzących w ludzką godność, prezentowania symboli zakazanych prawem".Marsz ONR 1 sierpnia w Warszawie. Trzaskowski: Będziemy go bardzo dokładnie obserwowaćAutorzy piszą też, że oczekują od Trzaskowskiego i podległych mu urzędników "realizacji kompetencji nadzorczych, przede wszystkim wysyłania obserwatorów - po to, by gdy zaistnieją przesłanki, możliwe było rozwiązanie imprezy na gruncie art. 13 i in. Konstytucji oraz praw niższego rzędu". "Dokładamy starań, aby Polska była miejscem wolnym od nienawiści i wierzymy, że Pan Prezydent jest naszym sprzymierzeńcem" - kończą list. Wielokrotnie zabierałem głos w tej sprawie w ostatnich latach, mówiąc jasno, że nie ma miejsca na mowę nienawiści, na symbole, które są zakazane w polskim prawie na ulicach Warszawy. Zwłaszcza nie powinno być na nie miejsca 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. "Jasno zapowiadam. Będziemy bardzo dokładnie obserwować ten marsz i jeżeli pojawią się na nim symbole zakazane w polskim prawie, jeżeli pojawi się mowa nienawiści, to natychmiast będziemy reagować" - oświadczył prezydent Warszawy. Zobacz także W czasie kampanii wyborczej między I a II turą wyborów prezydenckich, Trzaskowski przyznał, "że poszedłby na Marsz Niepodległości". Ówczesny kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta mówił także, że "dziękuje Krzysztofowi Bosakowi i jego wyborcom". - Jeśli chodzi o wolność gospodarczą mamy w większości takie same poglądy – mówił polityk KO. Zobacz także PAP/ TVN24
● Działacze Obozu Narodowo-Radykalnego przygotowują marsz, który ruszy 1 sierpnia o godz. 17, czyli w godzinie rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.● Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania ocenił, że takie działanie narodowców to prowokacja. Popołudniowe obchody Powstania Warszawskiego przygotowuje też Obóz Narodowo-Radykalny (ONR). Organizacja w Warszawie organizuje marsz, który przejdzie z ronda Dmowskiego przez część centrum stolicy tuż po ONR nazywa swój przemarsz V Marsz Powstania Warszawskiego. O tę inicjatywę zapytali Jana Ołdakowskiego, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego dziennikarze TVN. W rozmowie ze stacją telewizyjną dyrektor nazwał marsz prowokacją. - Znaki, które niosą (działacze ONR - przyzwolenie na przemoc i na te rzeczy, które działy się pod tymi znakami, nie powinny być łączone z Powstaniem Warszawskim - mówił Ołdakowski. Czytaj: Znika Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Sytuacja wokół ONR zainteresowała media, gdy działacz tej organizacji promował swoje poglądy na portalu społecznościowym używając zdjęcie hitlerowca Leona Degrelle'a. O tym działaniu informowała "Gazeta Wyborcza". Léon Degrelle był belgijskim politykiem, który w okresie lat 30. i 40. XX wieku kolaborował z nazistowskimi Niemcami. Po zdobyciu Belgii przez siły hitlerowskie został członkiem SS i walczył na froncie wschodnim. Uciekł sprawiedliwości. Zmarł w wieku 87 lat. Żył w spokoju od końca wojny ukrywając się w Hiszpanii. Napisał szereg publikacji, które w swojej wymowie propagowały idee nazistowskie. Powstanie Warszawskie w całej Polsce będzie upamiętnione o godzinie 1 sierpnia. Jak co roku zawyją syreny w większości miast kraju, a politycy i mieszkańcy stolicy wezmą udział w obchodach państwowych zrywu powstańczego. Prezydent Andrzej Duda napisał w specjalnym, rocznicowym liście do powstańców o Muzeum Powstania: - Pamięć o powstaniu warszawskim to nie tylko pomniki. Pamięć o powstaniu warszawskim, to z pewnością ten wiekopomny pomnik - Muzeum Powstania Warszawskiego. On przywraca wciąż - ale innym pokoleniem - dzięki woli, wysiłkowi i geniuszowi prezydenta Lecha Kaczyńskiego - przywraca kolejnym pokoleniom pamięć waszego czynu. Powstanie Warszawskie było walką o wyzwolenie stolicy spod okupacji niemieckiej, w ostatnich miesiącach II Wojny Światowej. W czasie dwóch miesięcy walki, w sierpniu i wrześniu 1944 roku, siły niemieckie zniszczyły większość zabudowań Warszawy. W walce zginęła też znaczna część mieszkańców miasta. Ofensywa sił radzieckich, której wojska stały na obrzeżach miasta, została zatrzymana na czas trwania walk w polskiej stolicy. Decyzję o podjęciu walki 1 sierpnia 1944 roku podjął Tadeusz "Bór" Komorowski.
onr a powstanie warszawskie